Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Daniel
Patronie "Solidarności"


 

Wśród zawistnej bezkresnej ciemności
Zła, przekupstwa, rozwiązłej moralności,
Zapalałeś w sercach naszych,
Pochodnie nadziei, zwycięstwa, wolności.
Spod jarzma żołdackiego, żelaznego sprzętu,
spod jarzma narodowego ucisku,
spod jarzma sowieckiego spisku
i czerwonej bestii w otchłani zamętu
Wyprowadzałeś nas ze śmierci zakrętu
Na drogę światła, promiennej dobroci
Nadziei na przyszłość w te rajskie lata
Uczyłeś nas, że już brat nie będzie zabijał brata!
że "zło dobrem zwycięży" i zbawi świat cały
że padnie antychryst, Polska oddech złapie
że narody świata z godnością doń
wyciągną do zgody sprawiedliwą dłoń.
Nie doczekałeś tych upragnionych marzeń,
gdyż zdrajcy narodu i żelazna kurtyna
w bestialski sposób pod osłoną nocy
całun śmierci nad Tobą rozpina...
I w przemyślnych katorgach, barbarzyńskiej
przemocy
giniesz Kapłanie w nurtach Wisły rzeki,
z której dziś jeszcze gorzką wodę pić będą
splugawieni
a jutro przez Polską Solidarność pomszczeni.

Kazimierz Biculewicz
"Grudniowe wspomnienie"


 

Wybrzeże 1970
czterdzieści kilka ciał symbolicznych
bez dat bez imion własnych
z workami cementu na szyjach
jeszcze ciepłego cementu
który o niczym nie wie
Opadli na dno Bałtyku
semantycznie
i małymi grupkami

Lekarze nie zdołali
ustalić zgonów

ani życia

więc zmuszeni żyć
żyją inaczej

Na razie
jest ich czterdziestu kilku
w tej pokątnej inwestycji ciał zimnych

Dostali
pracę bez adresu
Rodziny
do nich nie piszą
listy niezgodne z pocztą
i ze zdrowym rozsądkiem

Dostali pracę
na dnie
najlepszego z systemów świata

Parę pięter niżej niż my.

Kazimierz Sladewski

"Modlitwa o ocalenie księdza Jerzego Popiełuszki"


 

Gdzieś na początku otchłannej nocy,
w rozkołysanych łunach jesieni
stał się ów dramat, ten akt przemocy
wobec kapłana, prawdy i nadziei.
Trzech anonimów opętanych zemstą
podniosło łapy swoje drapieżne
na apostoła najświętszych wieści
który Ojczyźnie służył i wierze...

Szaleńców mrok osłonił dżdżysty
i wiatr zagłuszył wołanie o pomoc...
ale nie zginął ślad promienisty
za którym pójdą po jego wolność...

Światłem tym będzie akt zawierzenia
słowem modlitwy ogarnięty lotnie
Każda sylaba cząstką ocalenia
a więc klękajmy w świątyniach i w sobie

Z ufnością dziecka i czułością matki
błagajmy Stwórcę o powrót rychły
Księdza Jerzego z wielkiej parafii
której na imię Polska znad Wisły...

Jacek Kaczmarski

Mury


On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sił, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał

Wyrwij murom...

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam

Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...

Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg...

Autor nieznany
"Sierpień 80"


 

Trzy razy podrywali robotnicze skrzydła
i za każdym razem było ich więcej.
Zbestwiona krwią łeb podnosiła hydra,
a hipokryci, jak Piłat umywali ręce!
To nie krzyk złowieszczej Kasandry,
córki króla Priama i Hekuby,
to krzyk robotniczej "awangardy",
by ostrzec Polskę od zguby!

Szli, by przypomnieć o sobie...
To prawdziwa robotniczy gniew!
Szli z Ojczyzną w słowie:
"21 razy tak, wypaczenia nie!"

Wczoraj byli jeszcze za bramą,
dziś wyszli na ulice zbuntowani...
przypomnieć jeszcze raz to samo,
że zostali okłamani, oszukani...

Zaledwie uszli pół swojej drogi,
a już czaiła się nowa rozpacz!
Nie doszli celu, ginęli za progiem
z kulą w sercu...Polsko, popłacz!

Choć bratobójczy strzał był celny...
Pikiety, nie zastraszą szuje!
Robotniku!, Tyś nieśmiertelny,
ty Polskę od zguby uratujesz!

Nie wolno nam utracić ojcowizny,
ani budować w Polsce drugiej Japonii!
Nam trzeba zgody i takiej Ojczyzny,
na której nie stanie żaden pomnik!

...stoją trzy krzyże, sprzężone kotwicami
na gdańskiej ziemi, jakby na opamiętanie!
To Golgota XX wieku stoi przed nami,
...Odrodzenie to nasze zmartwychstanie!

Maria Szcześniak

Ostatnia szychta


Kiedy nadszedł ten grudniowy czas
siłą nocą wywlekali z domów,
to nadziei zaświtał nam blask
choć nie mówił nikt o tym nikomu.
Kopalnie stanęły, podniosły przyłbice
i świecą czołami jasnymi
i wieść się niesie przez śląskie ulice:
górnicy strajkują, jesteśmy z nimi!

Hymn narodowy nad Śląskiem popłynął
o wolną ojczyznę modlitwa,
generał zaś skrzydła wojska rozwinął-
dla niego ważna to bitwa.

Czołgi ruszyły! Szturmują bramy!
Mur pod naporem pęka powoli.
I prą do przodu bo rozkaz znany:
Zabić lub wziąć do niewoli!

To nic, że górnicy broni nie mają
władza jest w mundur ubrana,
dzisiaj zwyciężą ci, co strzelają,
lub rzucą Śląsk na kolana.

Czemu więc opór Śląska tak silny?!
Dlaczego się nie poddadzą?!
Wydany wyrok jest nieomylny,
nie wolno igrać z władzą!

Na nic twój tryumf dziś generale!
Nie walczy się z bezbronnymi!
Oni swe życie oddają w chwale-
ty nie odkupisz swej winy.

Dziś Sląsk przy trumnach górników stanie,
jutro zwycięstwa założy szaty!
Ta krew nie wyschnie, pamięć zostanie,
i krzyż i znicze i kwiaty.

Tomasz Jastrun

"Białołęka 1982 - 2001"


 

Jak każdy więzień
Obserwuję uważnie ptaki
Podłe gawrony głupie gołębie
I sprytne wróble

Mam trzydzieści jeden lat
Włosy jeszcze ciemne i gęste
Żadnych znaków szczególnych

W prowincji imperium
Trwa wojna słów
I nawet moje milczenie śpiewa

Byłem wtedy bardzo szczęśliwy
W swoim nieszczęściu
Ale o tym wiem dopiero teraz

Jest rok 2001
Specjalnie dla nas otwarto więzienie
Puszkę konserw cieni
Zwiedzamy dawne cele

Zwyciężyliśmy
I uczymy się żyć
Bez złudzeń

Autor nieznany

"Boże nasz"


 

My stoczniowcy i portowcy dzisiaj tu
Zwyciężymy, przeżyjemy cały trud,
By mieć jutro zapewnione,
Wolne związki utworzone
I do pracy przystąpimy już.

Boże nasz, Boże nasz, Boże nasz,
Jak ten strajk, jak ten strajk długo trwa.
Więc dlaczego przetrzymują,
Postulatów nie przyjmują,
Niech pomyślą, ile to kosztuje nas.

Nasze serca, nasze myśli wciąż tam są,
Kiedy Grudzień przypomina się.
Teraz wiem, jak strajkować
I jak z rządem pertraktować,
By żądania nasze wypełniły się.

Boże nasz ...

Nasze żony, nasze matki są wśród nas,
Całym sercem, całą duszą, życzą nam,
Byśmy szybko to skończyli
I do domów powrócili,
Ale muszą jeszcze wytrwać dłuższy czas.

Boże nasz ...

Wycieczki i
 
wydarzenia...

> tutaj <


Warto zajrzeć...

> przydatne linki <